Black Rat

„Czarny szczur” – cóż za zachęcająca nazwa, prawda? Wiecie, skąd się wzięła? Otóż legenda, którą opowiedział mi znajomy, głosi, że niegdyś wrzucano do beczki z cydrem zdechłego szczura, aby przyspieszyć proces fermentacji. Rozkoszne. Nie wystraszyłem Was jeszcze? To dobrze, gdyż powstający w browarze Moles Brewery od 1998 roku Black Rat z tą powyższą historią nie ma raczej wiele wspólnego. Chwyty marketingowe na bok, czas na konkrety.

Przede wszystkim, jak już zapewne zauważyliście, cydr Black Rat powstaje w browarze. Pewnie wiele osób w tym momencie się zdziwiło, ale muszę Wam powiedzieć, że to ostatnio coraz bardziej popularny proceder. Heineken, Carlsberg, Stella Artois – oni tez produkują cydr. A przynajmniej się starają, bo przy Black Rat ich wyczyny wypadają naprawdę słabo.

Kolejne moje pytanie (mam dziś nastrój na zagadki) brzmi – wiecie, co to scrumpy? No taki rodzaj cydru. To jasna sprawa. Ale skąd się ta nazwa wzięła i co konkretnie znaczy? Ja od swojego znajomego dowiedziałem się tego, co następuje. Scrumpy pochodzi od słowa „scrumping”, które oznacza czynność polegającą na kradzieży jabłek z czyjegoś sadu. Takie podobno smakują najlepiej. Jeśli zaś chodzi o sam cydr, to scrumpy jest zazwyczaj bardzo naturalny, niefiltrowany, bogaty w alkohol i przede wszystkim charakterystyczny dla zachodniej Anglii.

Black Rat, a przynajmniej ten jego rodzaj, którego miałem okazję próbować, to właśnie prawdziwy scrumpy. Sprzedawany w 2,5 litrowym plastikowym kanistrze jest cydrem żywym. Tak organicznym jak tylko się da, bez żadnych zbędnych przechwałek na etykietkach. Wreszcie znalazłem cydr, który spełnia wszystkie moje wymagania – jest niefiltrowany, niepasteryzowany, naturalnie gazowany, wytrawny, na dnie butelki wydziela się osad, a jak się nie spożyje go w terminie, to będzie pracował, aż zmieni się w ocet.. Ha! I co Wy na to producenci z certyfikatami? Nie wstyd Wam teraz?

Kolor Black Rat to cudo samo w sobie. Piękna, mocno pomarańczowa barwa. Oczywiście „zachmurzona” (od angielskiego „cloudy”) z wyraźnie widocznym osadem. Cydr pachnie bardzo orzeźwiająco, lekko, ale przede wszystkim „cydrowo”, czyli jabłkowo, ale nie w stylu soku. Bąbelki są niewielkie, gaz w Black Rat tworzył się w sposób tradycyjny i jest go mało. Smak to rewelacja. Bardzo wytrawny charakter, który jednak jest zarazem bardzo łagodny, bardzo duża ilość tanin, lekka nutka alkoholu i zbalansowana kwaśność w pierwszej chwili oraz ciekawa słodko gorzka końcówka w posmaku.

Pomimo tego że cenię sobie wiele cydrów, to niewiele zbliża się do tego poziomu. Black Rat to prostu czysty geniusz i najsmaczniejszy jabłecznik, jakiego do tej pory miałem okazję próbować. Niestety na koniec mam bardzo smutną wiadomość. Black Rat nie dość, że nie jest dostępny w Polsce (co pewnie nikogo nie dziwi), to również ciężko go namierzyć w samym Zjednoczonym Królestwie. Ale jeśli jesteście w Wielkiej Brytanii i macie chwilę czasu to zapewniam, że warto poszukać Black Rat, nawet jeśli musielibyście zjechać za nim pół kraju.

Nazwa: Black Rat
Producent: Moles Brewery
Kraj pochodzenia: Wielka Brytania (Anglia)
Smak: 95/100
Kolor: 95/100
Gazowany: lekko
Klarowany: nie klarowany
Butelka: plastikowa 2,5 l
Alkohol: 6%
Duży plus: same plusy!
Duży minus: brak
Ogółem – 95/100

Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB