Cydr Miłosławski Jabłkowy

Brązowy medalista World Beer Cup 2010 – Browar Fortuna, doceniony za otwartą fermentację, nie poprzestał na eksperymentach piwowarskich. Oprócz oryginalnych w smaku piw (jak choćby Fortuna Mirabelka, Miłosław Marcowe, Porter Bałtycki czy Komes Poczwórny Bursztynowy), Browar Fortuna wypuścił na rynek także cydr.

Swoją nazwę zawdzięcza on gminie Miłosław, gdzie Browar ma swoją siedzibę. Cydr Miłosławski Jabłkowy, jak większość napojów swego gatunku zawiera 4,5 proc. alkoholu. Rozlewany jest do półlitrowych butelek (zwrotnych!), opatrzonych całkiem miłą dla oka etykietą z napisem „Sam cydr, natura i oryginalna receptura”. O recepturze wiemy, że jest kompozycją kilku pieczołowicie dobranych odmian jabłek z polskich sadów.

Pierwszy łyk jabłecznika z Miłosławia uczynił na moim podniebieniu przyjemne wrażenie. Lekki, klarowny, gazowany, bez nachalnej słodyczy. Tutaj zapewne zyskuje minus od wielbicieli słodkich jabłeczników.

Drugi, trzeci i czwarty łyk właściwie nie zaoferowały mi niczego wyjątkowego. Kwaskowy, trochę przypominający białe wino smak, jakby rozwodniony, w gruncie rzeczy bez niespodzianek. Dopicie reszty półlitrowej butelki pozwoliło mi upewnić się, że właściwie spodziewałam się po cydrze Browaru Fortuna czegoś więcej. Czego? Jakiegoś charakterystycznego doznania smakowego. Wtedy oceniłabym je wyżej niż „poprawne”.

Dodaj komentarz przez FB