„Cydr nigdy nie będzie zamiennikiem piwa” – rozmowa z Konradem Działakiem z firmy JANTOŃ

Czy cydr ma szansę stać się konkurencją dla piwa? Czy ostatnie zmiany podatkowe w jakikolwiek sposób wpływają na popularyzację cydru? Czy na polskim rynku pojawi się kolejny polski cydr? Na nasze pytania odpowiada dyrektor marketingu z firmy JANTOŃ, jednego z czołowych producentów w branży winiarskiej.

Jakie Pana zdaniem są główne bariery dla rozwoju rynku cydru w Polsce? Mała świadomość? Ceny? Czy może jeszcze coś innego?
Z perspektywy firmy JANTOŃ, jako producenta przygotowanego do produkcji cydru i perry, barier zapewne do przejścia mamy mniej niż podmiot myślący o uruchomieniu działalności związanej z produkcją tych alkoholi od początku. Jednakże wciąż pozostaje wiele kwestii do przemyślenia i rozwiązania, przede wszystkim z poziomu marketingowego. Cydr jako kategoria jest w Polsce wciąż słabo rozpoznawalna. Konsumenci najczęściej mylą te produkty z piwami, myśląc, że mają do czynienia z piwem o smaku jabłkowym. Jeszcze mniej lub praktycznie wcale nierozpoznawalna jest kategoria perry, gdzie w przeciwieństwie do cydru powstałego na bazie jabłka, powstaje ono na bazie gruszek. Generalnie mówiąc, świadomość jest bardzo niska i potrzeba czasu, aby ją zbudować. Dla mnie cydr jest wartością dodaną do napojów alkoholowych. Polakom potrzeba produktów lekkich, niebanalnych i niekonwencjonalnych. Taki właśnie jest cydr! Problem jednak może być w postrzeganiu: „z jabłek”, „jak tanie wino” – czyli wciąż pokutujące stereotypy. Jednakże my wiemy, że cydr jest pyszny, lekki, orzeźwiający, po prostu inny. W Polsce trzeba zbudować kulturę picia cydru, co nie będzie sprawą łatwą, być może dopiero możliwą przy zmianie pokoleń. Ten popularny w Wielkiej Brytanii, północnej części Hiszpanii i Francji oraz szeroko konsumowany na Litwie, Łotwie i w Estonii napój alkoholowy w Polsce jest wciąż nowością.

Jak ocenia Pan szanse na to, aby cydr stał się poważną konkurencją dla piwa? Na ostatniej konferencji w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi można było usłyszeć szacunki dotyczące produkcji cydru na poziomie 70-80 mln litrów roczne. Czy to rzeczywiście możliwe?
Ustawodawca, moim zdaniem, zrobił nam, potencjalnym producentom (pomijam całkowicie w mojej wypowiedzi temat produkcji cydru przez sadowników) „niedźwiedzią” przysługę zapisem, że cydr produkowany w Polsce, w dużym skrócie myślowym, ma być naturalny, niezmieniony w stosunku do owoców, z których powstaje itd. Jednakże to „ortodoksyjne” podejście sprawia, że może on, poprzez swoją prostą naturalność, nie zaistnieć szeroko na rynku. Będzie jak ekologiczny, zmętniony sok jabłkowy, o krótkim terminie przydatności, który jest sprzedawany w 3-litrowych bag-in-boxach – kupuje się go rzadko. Ustawa krajowa przewidziała większe udziały soków z owoców jabłka i gruszki niż np. ustawy krajów ościennych, np. Litwy. Wiemy, że w przypadku cydrów tymi najlepiej sprzedającymi się w Europie są te smakowe. Naturalne sprawdzają się w krajach z winiarską kulturą, takich jak Francja. Polska, tak jak Litwa czy Anglia, nie jest krajem winem płynącym i bazuje w dużej części na aromatyzowanych alkoholach. Tu jest potencjał, którego ustawodawca nie przewidział – wielka szkoda. Analizy pokazują, że większym potencjałem może cieszyć się w Polsce sprzedaż litewskiego cydru, np. o smaku malinowym z dwóch względów: ma on lubiany, malinowy smak oraz może, pomimo kosztów transportu, być tańszy od krajowego, gdyż do jego produkcji trzeba użyć mniejszej ilości soków z jabłka czy gruszki. Stworzył się jakoby paradoks. Polska, jako kraj jabłkiem słynący, powinna szczycić się produktami „apple based”, a wśród nich przede wszystkim cydrami. Marzeniem byłoby tak jak w przypadku win i posługiwania się szczepami na etykiecie, np. Cabernet Sauvignon, wymienianie na etykiecie cydru odmiany jabłka, z którego powstał, np. Reneta czy Antonówka. Państwo obniżyło stawkę podatku akcyzowego ze 158 zł na 97 zł za hektolitr cydru. Jednakże ta obniżka dotyczy jedynie cydrów do 5% alkoholu. Definicja cydru jednakże dotyczy, zgodnie z ustawową definicją, alkoholu od 1,2% do 8,5%. Nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że na jeden rodzaj alkoholu ustanowiono dwie stawki podatku akcyzowego? Poza tym obniżka ta nie jest rewolucją i nie sprawia, że cydr będzie miał przewagę konkurencyjną. Cydr „podawany” jest najczęściej w pojemności 0,5 l lub 0,275 l. W przypadku tego drugiego różnica w cenie „półkowej” przy uwzględnieniu starej i nowej stawki akcyzowej to jakieś 0,50 zł. Nawet 3 zł, czy 3,50 zł za taką małą butelkę w sklepie to za dużo, aby konsument rozpoczął masowo kupować ten produkt. Cydr ma potencjał, jednakże nigdy nie będzie zamiennikiem piwa. Jeżeli podebrałby rynku piwa tylko np. 2%, to oznaczałoby, że konsument piłby prawie 2 l tego trunku rocznie, a to czyni dla tej nowej kategorii rozsądny wolumen. Wypowiedzi specjalistów w prasie podają wolumeny niższe i wyższe od wymienionego przeze mnie, jednakże w przełożeniu do napojów fermentowanych, do których zalicza się cydr i całej kategorii win, 2 l „na głowę”, gdy średnio konsumujemy niecałe 3 l wina oraz 4 l napojów fermentowanych, wydaje się ilością niebagatelną.

Czy firma JANTOŃ planuje wprowadzić na rynek swój cydr?
W świetle wszystkich powyższych argumentów, analiz rynku i jego potrzeb, niezaprzeczalnym jest, że cydr ma potencjał i musi zaistnieć. Jednakże cena oraz stricte możliwość prezentacji tylko jabłkowego i gruszkowego smaku nie pozwoli mu szybko „rozwinąć skrzydeł”. Po czasach wstępnej euforii nadszedł w firmie JANTOŃ czas analizy ekonomicznej wdrożenia takiego projektu. Analiza otoczenia konkurencyjnego i głównie spojrzenie na rynek piwa, które może dowolnie aromatyzować swoje produkty, sprawiła, iż dochodzę do wniosku, że tworzenie rynku cydru, choć wdzięczne, ciekawe, ba… bardzo smaczne, oprócz walorów estetycznych, czytaj marketingowych i PR-owych dla firmy, nie przyniesie firmie znaczących zysków w krótkiej perspektywie. Cydr zapewne ma o wiele większy potencjał niż ustawa winiarska i akcyzowa mu na to pozwala. Uważam, że powinno być miejsce dla „naturalnego” cydru i perry oraz dla cydrów smakowych. Wtedy Polska ma szansę cydrem zasłynąć. Natomiast z punktu widzenia swojej naturalności, cydr może stać się wdzięcznym produktem eksportowym.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Przybyłowicz

Dodaj komentarz przez FB