Cydr stanie się ulubionym napojem Polaków?

Intensywna promocja, współpraca zainteresowanych środowisk i likwidacja barier prawnych – to zdaniem posła Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP, najważniejsze działania, jakie należy podjąć, aby spopularyzować cydr. „Myślę, że możemy być optymistami”, przekonuje poseł Maliszewski.

W ostatnim czasie wyraźnie wzrosła popularność smakowych napojów niskoprocentowych. Rośnie też popularność cydru, ale tempo to jednak nie jest tak szybkie, jak można by się spodziewać, biorąc pod uwagę teoretycznie sprzyjające preferencje konsumentów. Jaka jest Pana zdaniem tego przyczyna? Czy to cena stanowi tak silną barierę?
Mirosław Maliszewski: Cydr i piwo na całym świecie są kupowane przez podobnych konsumentów. Są też oferowane w porównywalnych cenach. Niestety do niedawna w Polsce cydr był obciążony dużo wyższą stawką podatku akcyzowego i co za tym idzie – w sklepie był dużo droższy niż piwo. Miało to istotny wpływ na wielkość jego zakupów. Obniżenie wspomnianej daniny do 97 zł za hektolitr powinno przyczynić się do wzrostu sprzedaży. Rzecz jasna, sama ta zmiana nie spowoduje, że cydr nagle stanie się tak samo popularny jak piwa, szczególnie jak piwa smakowe. Potrzebna jest również promocja.

Mówi się, że rynek cydrów w Polsce wkrótce może osiągnąć wielkość nawet 70-80 mln litrów rocznie. Jakie są na to szanse Pana zdaniem? Czy nie są to zbyt śmiałe oczekiwania?
M.M.: To nasze marzenie. Taka wielkość wynika z liczebności naszej populacji i porównań do podobnych do Polski krajów, np. nadbałtyckich. Szanse na osiągnięcie takiego pułapu oczywiście są. W moim przekonaniu nie stanie się to jednak wcześniej niż za 3-4 lata i będzie wymagało sporego wysiłku całego środowiska zainteresowanego popularyzacją tego świetnego napoju. Warto wiedzieć, że ta liczba to ledwie 2% rynku piw w Polsce, więc uważam, że nie ma przesady w naszych planach. Analizując ponadto doświadczenia innych krajów we wprowadzaniu cydru na rynek, myślę, że możemy być optymistami.

Na ostatniej konferencji w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi mówił Pan, że produkcja cydru na takim właśnie poziomie pozwoli zagospodarować nawet 100 tys. ton jabłek rocznie. Jakie jest nastawienie polskich sadowników? Jak oceniają taką szansę?
M.M.: Polscy sadownicy od dawna wyrażali zainteresowanie „stworzeniem” rynku cydru w naszym kraju. Na wielu spotkaniach wprost pytali, dlaczego władze nie uchwaliły przepisów taką produkcję uruchamiających. Są bowiem mocno zainteresowani poszerzaniem możliwości zagospodarowania, rosnącej stale w naszym kraju, produkcji jabłek. Przeznaczenie ich tylko na potrzeby zmonopolizowanego rynku koncentratu, stwarza możliwość zaistnienia wielu niekorzystnych zjawisk. Przede wszystkim narzucania niskich cen skupu jabłek właśnie na ten cel przeznaczonych. Ponadto sadownicy są zainteresowani możliwością produkcji cydru w swoich gospodarstwach z jabłek pochodzących z własnych zbiorów. Ustawa, która kilka lat temu weszła w życie, takie możliwości dała. Widzę spore zainteresowanie tą tematyką. To również jest bardzo optymistyczne.

Jakie działania Pana zdaniem należy podjąć w pierwszej kolejności w celu popularyzacji cydru w Polsce?
M.M.: Przede wszystkim trzeba spopularyzować cydr wśród zakładów winiarskich. To one muszą wziąć na siebie ciężar jego promocji w tym pierwszym etapie. Dysponują pewnymi budżetami, które moim zdaniem warto przeznaczyć na cele reklamy. W przypadku ugruntowania się cydru na rynku, to właśnie tego typu firmy, mające zdolności produkcyjne, wiedzę i doświadczenie, znający doskonale technologię produkcji, a przy tym posiadające sieć dystrybucji i dostęp do rynku sprzedaży hurtowej oraz detalicznej, najwięcej zyskają. Sadownicy i grupy producenckie mogą jedynie uzupełnić pewne nisze rynkowe (gospodarstwa agroturystyczne, małe sklepiki) w cydr zrobiony z własnych zbiorów jabłek. Pewną rolę i miejsce widzę też dla browarów, które spadającą sprzedaż piwa mogą uzupełnić cydrem. Współpracując np. z Polską Radą Winiarstwa, będziemy tych dużych producentów do tego namawiali. Może uda się przeprowadzić wspólnie jakąś dużą kampanię promocyjną, na którą uzyskamy wsparcie z pieniędzy publicznych? Warto o tym rozmawiać. Cel mamy wspólny. Jednocześnie będziemy starali się namawiać sadowników i grupy producenckie do uruchamiania produkcji na mniejszą skalę. Cały czas będziemy też wpływać, poprzez zmianę niektórych przepisów, na likwidowanie różnych barier prawnych oraz administracyjnych, dziś jeszcze w wielu miejscach hamujących wejście na rynek polskiego cydru, wyprodukowanego z polskich jabłek.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Przybyłowicz

Zobacz również: Polska będzie cydrowym rajem? Do Warki na… cydr? Jabłecznik trzebnicki produktem regionalnym!

Dodaj komentarz przez FB