Cydr z Majątku Sławno

W Krakowie przy ulicy Kalwaryjskiej jest taki niepozorny, malutki sklep z alkoholami, który ostatnio słynie nie tylko z ogromnego wyboru piw, ale też powiększającego się zbioru cydrów. W ubiegłym tygodniu wybrałem się do niego po piwa z browaru Koreb oraz – przede wszystkim – po zapowiadane, walijskie cydry Gwynt Y Ddraig. Na miejscu okazało się jednak, że brytyjski specjał jeszcze do sklepu nie dotarł. No cóż, trzeba było się ratować czymś innym, a jedynym dostępnym cydrem, którego nie miałem okazji wcześniej próbować był nasz rodzimy jabłecznik z Majątku Sławno.

W tym miejscu powinno się zapewne rozpętać dyskusję na temat tego, dlaczego w Polsce, kraju, w którym jabłek nigdy nie brakowało, prawie wcale nie produkuje się cydrów. Wątpię jednak, abyśmy znaleźli na to pytanie dobrą odpowiedź. Stary, dobry jabłecznik przegrał wyścig z piwem, wódką oraz winem i jego popularność spadła na tyle, że mało która firma zadaje sobie trud, aby produkować polski cydr na skalę przemysłową (a przynajmniej taką, która pozwalała by na jego kupno w specjalistycznych sklepach). Majątek Sławno jest tu niewątpliwie wyjątkiem, jednym z nielicznych na polskim rynku. Choć ich cydr jest dość trudno dostępny i stosunkowo drogi (ja zapłaciłem 28 zł na butelkę 0,75 l), ważniejsze jest to, że w ogóle JEST.

Teraz przyszła pora na to, aby sprawdzić, czy sam fakt jego obecności nie jest jedyną jego zaletą. Muszę przyznać, że pomimo tego, że Cydr z Majątku Sławno wygląda bardzo zacnie, to jednak byłem do niego sceptycznie nastawiony. Bo skoro nie ma u nas tradycji cydrowniczej, to czemu akurat ten trunek miałby być dobry i jakoś wyróżniać się na rynku przepełnionym Sunami, Lucky Dogami i Kissami? Bo polski? Mój niewielki patriotyzm tak daleko nie sięga. Lubię myśleć, że jabłka wykraczają poza bariery narodowościowe.

Już zaraz po otwarciu butelki Majątek Sławno dostaje dużego plusa. Korek, który jest plastikowy, daje się łatwo wkręcać w szyjkę, dzięki czemu cydr można ponownie zamknąć i nie narazić się na jego wygazowanie (a jest on bardzo gazowany, co sprawiało, że rzeczony korek wyskakiwał mi z butelki co 15-20 minut). Zapach, który od razu uderza w nozdrza, jest słodki i bardzo jabłkowy, kolor zaś nieco ciemny, zdecydowanie wyróżniający się na tle „popularniejszych” cydrów. Tak zachęcony barwą i bukietem pociągnąłem ostrożnie kilka łyków (a raczej łyczków) z kufla. Uśmiech na mojej twarzy pojawił się niemal od razu, choć sam początkowo nie dowierzałem swoim zmysłom. Cydr z Majątku Sławno jest po prostu bardzo dobry. Rzekłbym – pyszny. Smak jest zdecydowanie jabłkowy, a słodycz, choć duża, nieprzytłaczająca i naturalna. Nie ma tutaj żadnych chemikaliów, landrynek ani płynu do mycia naczyń. Po przełknięciu pozostawia nieco gorzką nutę (ale innego rodzaju niż ta obecna w Lucky Dogu) i lekko wyczuwalny alkohol.

Trzeba powiedzieć, że pomimo zapewnień producenta o tym, że napój ten jest niskoalkoholowy, to jednak 7% to dość dużo jak na cydr. Ale i na tym polu Majątek Sławno wygrywa z konkurencją, gdyż Merrydown o takiej samej zawartości procentów sprawia wrażenie dużo mocniejszego, przez co przyjemność z jego kosztowania jest mniejsza, gdyż alkohol przyćmiewa jego smak. Butelka, ilość bąbelków i alkoholu oraz słodycz powodują, że Cydr z Majątku Sławno jest nieco „szampański” w charakterze. Ma dość lekką i przyjemną konsystencję i nie jest zbyt wodnisty (choć jak na mój gust mógłby być trochę gęstszy) oraz jest w stu procentach klarowny. Dzięki temu jest on wielofunkcyjny, gdyż ten rodzaj cydru sprawdzi się zarówno podczas pikniku, imprezy, jak i podczas samotnego kosztowania w domu. Jego słodycz powinna przypaść do gustu kobietom, ale i nie powinna odstraszyć mężczyzn, którzy preferują bardziej wytrawne napoje. Tak więc Cydr z Majątku Sławno zdaje się być trunkiem idealnie wyważonym.

Choć piłem już jabłeczniki nieco lepsze, to muszę przyznać, że ten polski wyrób w mojej opinii niczym nie ustępuje choćby cydrowi Artisanal. Mam nadzieję, że o tym cydrze będzie można niedługo powiedzieć nie tylko „ze Sławna”, ale i „sławny”. Tak naprawdę jedyną jego wadą jest cena, z której mam nadzieję producenci/dystrybutorzy/sprzedawcy nieco zejdą, bo jak na razie bardziej opłaca się kupić bardzo dobry cydr francuski niż tak samo smaczny polski.

Nazwa: Cydr z Majątku Sławno (półsłodki)
Producent: F.P.U.H „ATA”
Kraj pochodzenia: Polska
Smak: 75/100
Kolor: 78/100
Gazowany: bardzo
Klarowany: bardzo klarowny
Butelka: szklana, 0,75 l
Alkohol: 7%
Duży plus: pyszny, prawdziwy, rodzimy cydr
Duży minus: cena
Ogółem – 76/100

Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB