Cydr z przypadku

Najbardziej wysunięte na wschód miasto Nowej Zelandii, port, do którego w 1769 roku zawinął James Cook, miasto winnic, piaszczystych plaż i surferów… Gisborne znane jest również jako miejsce „narodzin” nowozelandzkiego cydru. Historia zaczyna się w 1988 roku.

Cyklon Bola uderza w Nową Zelandię, niszcząc ponad 10 ha sadów należących do Briana Shanksa. Pojawia się pierwszy dylemat – jak wykorzystać owoce, które nie nadają się do sprzedaży? Po krótkim „romansie” z produkcją soku jabłkowego, wyłania się pomysł wytwarzania cydru. W 1989 roku Shanks zakłada Harvest Cider Co., tym samym stając się prekursorem w dziedzinie wyrobu jabłecznika na terenie Nowej Zelandii.

Początkowo cydr nie wzbudził większego zainteresowania, trafiając na bardzo silną konkurencję ze strony uwielbianego przez Nowozelandczyków piwa. Rozwojowi przedsiębiorstwa nie pomógł również pożar w 1996 roku, w wyniku którego zniszczeniu uległ założony przez Shanksa bar.

Przełomowy okazał się 1997 rok. Firmą zainteresował się cydrowy gigant o brytyjskich korzeniach – H.P. Bulmer. Harvest Cider Co. przekształcone zostało w Bulmer Harvest. Kolejna zmiana nastąpiła w 2003 roku, kiedy to przedsiębiorstwo weszło w skład Foster’s Group. Popularność cydru w Nowej Zelandii wciąż rośnie – w 2008 roku nastąpił ponad 12 proc. wzrost spożycia jabłecznika. W „rękach” Bulmer Harvest skupia się 85 proc. rynku cydrów, a roczna produkcja sięga 1,8 mln litrów trunku. W ofercie Bulmer Harvest znajdują się trzy marki: Bulmers Original, Harvest Premium Cider i – numer jeden w Nowej Zelandii – Scrumpy.

Dodaj komentarz przez FB