Jabłko przybywa do Ameryki – wprowadzenie do III części historii cydru

Nim przedstawimy historię cydru w Ameryce, chcielibyśmy nakreślić dzieje pojawienia się i rozpowszechnienia jabłka na tym kontynencie. Nie powinien nikogo dziwić fakt, że było ono jedną z pierwszych roślin sprowadzonych na amerykańskie wybrzeża przez kolonizatorów z Anglii i innych terenów zachodniej Europy. Pomimo tego, że kilka dzikich gatunków jabłek o niewielkich rozmiarach rosło na tym kontynencie już przed przybyciem kolonizatorów (Malus coronaria, Malus ioensis, Malus angustifolia), nie do końca wiemy, w jakim stopniu i czy w ogóle były one wykorzystywane przez rdzennych mieszkańców Ameryki.


William Blackstone (Blaxton)

Wiadomo z kolei, że pierwsze uprawiane tam jabłonie posadził w Bostonie (zwanym wówczas przez Indian Shawmut) już w 1623 roku William Blackstone (albo Blaxton), skądinąd bardzo ciekawa postać. Twierdzi się, że Blackstone był nieco ekscentryczny. Pewnego razu osiodłał byka, którym jeździł po okolicy, rozdając jabłka i kwiaty swoim przyjaciołom, znajomym i krewnym. Jak wielu wolnych duchów w tym czasie, wdał się w konflikt z brytyjskimi władzami kolonialnymi, więc 1635 roku przeniósł się do Rhode Island i założył tam swój pierwszy sad. Zgodnie ze wszystkimi informacjami jakie posiadamy na ten temat, dał początek odmianie Blaxton’s Yellow Sweeting. Niektórzy twierdzą, że zawdzięcza mu się również odmianę Roxburry Russet – zielonkawożółte jabłko o szorstkiej skórce. Ponad 350 lat później jest ono wciąż uprawiane i uważane za uniwersalny, mający wiele zastosowań owoc wysokiej jakości.

Uniwersalne zastosowanie jabłek
Dla amerykańskich osadników jabłko było idealnym owocem, świetnie sprawdzającym się w życiu gospodarskim. Jabłoń, jeśli już zaczęła owocować, niezawodnie wydawała całe buszle* nowych jabłek, od razu nadających się do użytku – jedzenia lub gotowania. Nietrudno było też zachować ich walory smakowe. Niektóre odmiany, takie jak Roxburry Russet mogły być składowane w zimnych piwnicach i magazynowane przez całą zimę, podczas gdy inne, takie jak Hightop Sweet dało się suszyć w postaci plasterków do późniejszego wykorzystania. Niemniej to cydr odgrywał najistotniejszą rolę w amerykańskiej gospodarce wiejskiej, jako że tłoczenie i fermentacja świeżego soku z jabłek okazała się najprostszym dla rolników sposobem zachowania ogromnych zbiorów – których mógł dostarczyć nawet sad o niewielkiej powierzchni. Cydr stanowił również bazę dla wielu innych produktów, takich jak apple-jack, jabłkowa brandy czy ocet jabłkowy, który był używany do konserwacji świeżości innego jedzenia, a także wielu innych zastosowań okołodomowych.

Sadzenie jabłoni w Ameryce

Amerykanie sadzili jabłka gdziekolwiek pozwalał na to klimat, począwszy od kolonii Nowej Anglii, aż po góry w Georgii Północnej. W Wirginii w 1647 jabłka przeszczepiono na występujące już tam od dawna podkładki. W tym samym roku przybyła z Europy pierwsza przeszczepiona jabłoń. Odmianę zaimportowaną z Holandii, znaną jako Summer Bonchretien, zasadził w Nowym Amsterdamie (dzisiejszym Nowym Jorku) Peter Stuyvesant. Gospodarstwo Stuyvesanta mieściło się w dzielnicy Bowery i to właśnie tam, na rogu Trzeciej Alei i 13 ulicy, znajdował się pień historycznego drzewa. Można go było oglądać aż do 1866 roku, kiedy to jabłoń złamał przejeżdżający tamtędy powóz konny.

Większość jabłoni w Ameryce wyrosła z nasion, które dało się łatwo przewieźć i zasiać – jedynie dobrze sytuowani plantatorzy i urzędnicy kolonialni mogli pozwolić sobie na import szczepionych gatunków z Europy. Wielu farmerów rozrzucało wytłoczyny z jabłek, nasiona i skórki pozostałe po tłoczeniu cydru (tzw. pomace) na swoich polach. Jeśli z tych nasion wyrosły drzewka, to szczepili je, żeby uzyskać wysokiej jakości owoce.

Johnny Appleseed

Znana postać folkloru amerykańskiego – Johnny Appleseed, misjonarz i pionier szkółkarstwa, stał się symbolem popularyzacji jabłek i jabłoni, co następowało równocześnie z zasiedlaniem nowych terenów na zachodzie Stanów Zjednoczonych. Amerykanie migrowali wówczas na zachód, na skutek walk z Brytyjczykami o niepodległość. Johnny urodził się w Leominster (Massachusetts) w 1774 i tak naprawdę nazywał się John Chapman. W I połowie XIX wieku Chapman prężnie działał nad rozpowszechnianiem szkółek leśnych w dolinie Susquehanna w Pensylwanii, a następnie w Ohio i Indianie. W społeczeństwie utrwalił się wizerunek Johnny’ego Appleseeda siejącego nasiona jabłoni, gdziekolwiek się pojawił. Co znamienne, preferował on zakładanie szkółek aniżeli sadów. Odgradzał wydzielony teren płotem dla ochrony przed zwierzyną. Owoce swojej pracy pozostawiał pod opieką okolicznych mieszkańców, by po roku lub dwóch latach powrócić i doglądać, jak rozwijają się młode drzewka. Wędrując, głosił kazania, sadził nasiona i sprzedawał sadzonki drzew osadnikom. Bardzo chętnie je kupowano nie tylko ze względu na ich użyteczność, ale również dlatego, że kojarzyły się z rodzinnymi stronami – przede wszystkim z Anglią.

Nowe gatunki
Ponieważ sadzonki drzew dawały owoce zupełnie inne niż dawałyby na ziemiach brytyjskich, w owym czasie rozwinęło się dużo nowych gatunków jabłek. Występowanie wielu z nich ograniczało się czasem tylko do danego obszaru, bądź nawet do pojedynczych farm. Od początku XIX wieku amerykańscy szkółkarze mieli do zaoferowania już około setkę nazwanych odmian jabłek na sprzedaż. Z kolei od 1850 roku uprawiano już ponad 500 rozpoznawalnych odmian. W 1872 roku dzieło Charlesa Downinga Fruit and Fruit Trees of America wyszczególnia około 1100 jabłek pochodzących z tych terenów.

Około 1730 roku Robert Prince założył szkółki swojego imienia w Flushing, niedaleko od miejsca, z którego pochodzi pierwsze ważne dla amerykańskiego rynku jabłko – Newton Pippin. W 1845 roku katalog Prince’a, rzekomo zawierający wyłącznie najlepsze gatunki jabłek, liczy ich aż około 350 odmian.
Jako że wielu farmerów preferowało uprawę jabłoni z sadzonek, sprawdzone i znane im wcześniej odmiany, oferowane przez szkółki były szczególnie popularne w przydomowych sadach. Farmerzy ulepszali swoje drzewka, niekiedy wszczepiając kilka gatunków do jednego pnia. Najistotniejszym celem gospodarstw domowych było zapewnić sobie jabłka przez okres całego roku, poczynając od pierwszych zbiorów, przez jesień i zimę, aż po późną wiosnę.

Niniejszy artykuł posłuży nam za podstawę następnej części o historii amerykańskiego cydru. Warto zaznaczyć, że od 1775 roku jedna na dziesięć farm w Nowej Anglii posiadała własną tłocznię cydru. Istnieje wiele powodów dla których cydr – podobnie jak jabłko samo w sobie – „rozkwitł” w amerykańskim klimacie. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że niechętnie pijano lokalną wodę – ze względu na jej zanieczyszczenie i wątpliwe walory smakowe. To sprawiało, że płyny w organizmie musiano uzupełniać głównie mlekiem i napojami alkoholowymi. Tymczasem import piwa ale z Anglii był nie tyle drogi co ryzykowny. Co więcej, pierwsze próby uprawy jęczmienia i chmielu w Nowej Anglii z reguły kończyły się totalnym fiaskiem. Zdesperowani kolonizatorzy podejmowali nowe wysiłki i poszukiwali kreatywnych rozwiązań, warząc piwo z dyni, kukurydzy, melasy, soku klonowego czy nawet persymony – czyli owocu kaki. Efekty eksperymentów nie były satysfakcjonujące, dlatego chętnie decydowano się na produkcję cydru. Konsumowany przez starych i młodych, wykształconych i prostych, cydr szybko stał się amerykańskim napojem narodowym. Ale o tym w następnym odcinku.

*buszel – miara pojemności w krajach anglosaskich. 1 buszel amerykański = 9,309 galonów amerykańskich dla płynów = 35,238 litra

Dodaj komentarz przez FB