Kiss Pear Cider

Niezależnie od tego, czego miałby dotyczyć, fanatyzm nigdy nie jestem czymś dobrym. Niestety to zjawisko nie ominęło także fanów cydru. Dochodzi do tego, że niektórzy uważają, że cydr nie może występować w puszkach. A jeśli dodamy do tego fakt, że ‚prawdziwy’ cydr nie powinien być pasteryzowany, konserwowany, robiony z koncentratu, sztucznie barwiony i gazowany oraz o smaku innym niż jabłkowy (przynajmniej według CAMRA – brytyjskiego stowarzyszenia dbającego o czystość formy piwa ale, cydrów oraz perry) to okazuje się, że cydrów, które spełniają wszystkie powyższe kryteria pozostanie na rynku naprawdę niewiele.

Po co mi ten wstęp? Otóż ostatnio miałem do czynienia z cydrem: puszkowanym (raz), sztucznie gazowanym (dwa), robionym z koncentratu (trzy) oraz z dodatkiem soku innego niż jabłkowy (cztery). Za jednym razem wypiłem napój, który łamie aż tyle zasada „prawdziwości” cydru. I przeżyłem, żeby Wam o tym napisać.

Nie mam problemu z tym, że Kiss Pear Cider jest puszkowany. Choć nie jestem fanem aluminiowych opakowań, to nie stanowią one dla mnie bariery nie do przeskoczenia. Ale Kiss łamie jeszcze trzy zasady, z którymi trzeba się uporać.

Jeśli chodzi o sztuczny gaz, to choć jest on bardzo intensywny, to przynajmniej bąbelki dość szybko się uspokajają i nie przeszkadzają w piciu. Kolor gruszkowego Kissa do pięknych nie należy i jest bardzo jasny, ale widziałem gorsze, bardziej szare i mysie. To, z czym mam problem, to smak i 8% naturalnego soku z gruszek. Przede wszystkim, jeśli jest to cydr z dodatkiem soku, to nie jest to już taki cydr, jaki być powinien (choć z drugiej strony lepiej „poprawiać” smak sokiem niż cukrem czy słodzikiem). A jeśli to jest jabłecznik z dodatkiem soku gruszkowego, to nie jest to też prawdziwe perry. Ale i na to byłbym w stanie przymknąć oko, gdyby tylko smak tego napoju pozostał przyjemny. Faktycznie, Kiss gruszkowy pachnie owocowo, a każdy łyk przynosi intensywny smak gruszek. Niestety, to wszystko to tylko początkowe złudzenie, gdyż po przełknięciu Kiss nie pozostawia absolutnie żadnego smaku na podniebieniu. Niemal jakby pić wodę. Poza tym jest nieznośnie słodki. Nie tak chemicznie jak Lucky Dog, ale mimo wszystko, stężenie landrynek w Kissie jest zbyt wysokie jak na mój gust. Wypiłem całą puszkę, ale po drugą bym nie sięgnął. Myślę, że Kiss Pear Cider to niezły napój na orzeźwienie w lecie, ale nic ponadto. Nie można go nazwać ani cydrem ani gruszecznikiem, ale stanowi pewnie całkiem niezłą alternatywę dla różnej maści Reddsów i Coolerów. I z tego, co się orientuję, ma swoich wiernych fanów. Ja jednak jednym z nich nie zostanę. Poczęstowany nie odmówię, ale z pewnością nie będę go kupował.

Nazwa: Kiss Pear Cider
Producent: Saku
Kraj pochodzenia: Estonia
Smak: 35/100
Kolor: 45/100
Gazowany: mocno
Klarowany: bardzo klarowny
Opakowanie: puszka 0,5 l
Alkohol: 4,5%
Duży plus: brak
Duży minus: brak
Ogółem – 40/100

Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB