Kiss Premium Dry

Co prawda najpopularniejszymi cydrami na świecie są te brytyjski i francuskie, jednak jabłeczniki robi się praktycznie wszędzie, gdzie dotarła europejska kultura – od RPA po Szwecję. I choć Estonia raczej nie kojarzy się nam z jabłkami, to przecież żadnych przeciwwskazań nie ma, aby i tam robić cydr. Kiss Premium Dry jest jednym z pierwszych jabłeczników, jakie pojawiły w naszym kraju. Dzięki temu ma już oddane grono zwolenników. Co więcej, jest też stosunkowo łatwo dostępny i można go również znaleźć knajpkach. Jeszcze nie lany co prawda, ale to już zawsze coś. Kiss w swej prawdziwej, jabłkowej odmianie dostaje u mnie kilka plusów już na początek. Za ładną etykietę, która obiecuje smaczny cydr jeden (mniejszy) oraz drugi (dużo większy) za przezroczystą butelkę. Rzecz rzadko spotykana, żeby przed kupnem można było ujrzeć kolor cydru. No pomyślcie sami, ile takich znacie? Zazwyczaj tylko mniejsi cydrowi producenci chwalą się barwą swojego produktu. Te większe, takie jak Thatcher’s, Weston czy Magners, chowają się za zielonym lub brązowym szkłem. Kolor Kiss Premium Dry jest bardzo przyjemny, jasno pomarańczowy. Teraz wypadało by spróbować. Można by go pić z butelki, bez przelewania, jako że nie trzeba już sprawdzać barwy, ale starym zwyczajem przelewam go, żeby się nieco wygazował. Przy okazji ujawnia się ładny, cydrowy aromat. Zero soczku! Niestety, mijają długie minuty, a Kiss wciąż uporczywie bąbelkuje. No cóż, trzeba go będzie wypić takim, jaki jest. Słowo „dry” w nazwie sugeruje, że będzie to jabłecznik z charakterem. Podszedłem jednak do tego z rezerwą, gdyż coś tak czułem, że to „dry” może się okazać jedynie nazwą bez pokrycia. I rzeczywiście, Kiss Premium Dry nie jest wytrawny. Co więcej, jest on w najlepszym wypadku półsłodki. Szkoda, gdyż słodycz ta przytępiła nieco smak cydru. Kolejną rzeczą, która nie wychodzi na plus Kiss Premium Dry jest zbytnie rozwodnienie. Początkowo czuć tylko wodę, dopiero po chwili dochodzą do głosu owoce. Żal mi tego nieco, gdyż smak tego estońskiego cydru jest nad wyraz ciekawy i niespodziewany. Przede wszystkim, choć nie powala ilością tanin, to zachowuje swój cydrowy charakter. Bardzo zdumiewający jest długi posmak, jaki po sobie pozostawia. Choć słodki, jest on bardzo przyjemny i pozostaje z nami na dłużej niż w wielu innych bardziej znanych cydrach takich jak Merrydown czy Westons Premium. Przy tym, Kiss jest na swój sposób bardzo brytyjski, i gdy nie możecie dostać cydru z wysp, Kiss Premium Dry będzie stanowił ich najlepszy substytut. Kilka butelek Kiss Premium Dry posłuży na pewno znakomicie do tego, aby oswoić się z cydrami – ich smakiem, aromatem, kolorem. Cydr ten jest szeroko dostępny, a jego popularność wcale mnie nie dziwi. Szkoda, że nie jest mniej słodki i gęstszy, ale być może w tym tkwi jego sukces. Ja ze swojej strony polecam go z czystym sumieniem. Tylko błagam – nie rozcieńczajcie go lodem, bo wtedy może się okazać, że jego czar zniknie bezpowrotnie. Nazwa: Kiss Premium Dry Producent: Saku Kraj pochodzenia: Estonia Smak: 60/100 Kolor: 65/100 Gazowany: bardzo Klarowany: bardzo Butelka: 330 ml Alkohol: 5% Duży plus: brak Duży minus: brak Ogółem – 62/100 Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB