Lubelskie Święto Młodego Cydru – relacja

Pod koniec kalendarzowego lata 2014 odbyła się impreza poświęcona cydrom, a głównie Cydrowi Lubelskiemu. Obecne tam były również inne polskie cydry komercyjne, cydry produkowane metodami domowymi oraz lubelskie produkty regionalne, a także jabłka. Bo to właśnie od jabłka wszystko się zaczęło!

Feta miała miejsce oczywiście w Lublinie. Organizatorem imprezy była firma Ambra z Biłgoraja. Była to pierwsza edycja święta młodego lubelskiego cydru, ale jak udało mi się dowiedzieć, z dużym prawdopodobieństwem nie ostatnia. Tego dnia Ambra częstowała uczestników spotkania młodym Cydrem Lubelskim.

Jeszcze przed pierwszym łykiem tego napoju można było się zorientować, że różni się od od wersji klasycznej, dostępnej w sklepach od jakiegoś czasu. Na etykiecie nadrukowana była informacja o zawartości alkoholu, czyli 3,5% obj., a zatem mniej niż w przypadku wersji klasycznej (4,5% obj.). Jak się dowiedziałem od pana Marcina Robaka z Ambry, był to cydr przeznaczony do konsumpcji na imprezach masowych.

Taaaak, zdecydowanie to była impreza masowa. Chętnych do spróbowania młodego Cydru Lubelskiego nie brakowało, zresztą podobnie jak do wyciągania rąk po zielone, soczyste jabłka. Oprócz degustacji na miejscu, można było również zakupić cydr butelkowany (również młody). W sprzedaży były zarówno butelki o pojemności 330 ml, jak i litrowe. A dlaczego to był młody cydr? Odpowiedź jest bardzo prosta: jabłka, z których powstał, zostały zebrane na początku września tego roku. Nie muszę chyba dodawać, że pochodziły oczywiście z Województwa Lubelskiego.

Przeprowadziłem również bardzo ciekawą rozmowę z panem Michałem Rozaliczem, dyrektorem marketingu Ambry. Dowiedziałem się, że firma chce promować polskie produkty, takie jak cydr. W czasie rozmowy usłyszałem, że napój ten bardzo smakuje Polakom i na horyzoncie widoczny jest rosnący trend zbytu. Możliwe, że zaobserwujemy w przyszłych latach sezonowość sprzedaży, ale póki co jest to produkt zbyt niszowy, aby móc mówić o wahaniach związanych z porą roku. Pan Michał zaznaczył również, że Lubelszczyzna ma bardzo korzystne warunki glebowo-klimatyczne do uprawy jabłek. Zaznaczył, że około 20% krajowej produkcji pochodzi właśnie z Lubelszczyzny. Dla tych, którzy przespali to święto padła ważna informacja, bowiem młody cydr będzie jeszcze dostępny przez jakiś czas w wybranych punktach gastronomicznych.

Firma Ambra nie była jedyną, która serwowała napój tego typu. Wśród stoisk na lubelskim rynku spotkać można było również reprezentantów innych firm. TiM SA z Bielska-Białej serwowała cydry w dwóch wersjach smakowych, tj. w postaci klasycznej i rumianej. O ile cydr klasyczny nie wyróżniał się szczególnie spośród gamy produktów tej samej kategorii, o tyle rumiana wersja była… rumiana. Dlaczego? Dlatego, że do produkcji wykorzystano m.in. jabłka rajskie czyli owoce Jabłoni Purpurowej. Pamiętam z dzieciństwa, że obok mnie rosła taka jabłoń, a jej owoce były dla mnie niejadalne, ze względu na smak. Okazuje się, że są pijalne…

Kolejnym stoiskiem była budka firmy Tłocznia Soków Katarzyna Tomasz Rembowscy z Żukowa. Dla tych, który nie wiedzą, gdzie znajduje się Żuków, podpowiem, że zlokalizowany jest on około 30 km od Poznania. Od 12 lat ci państwo produkują soki z jabłek i z gruszek, a także inne specjały. Sok gruszkowy nie jest popularnym produktem na sklepowych półkach, jednak ta firma podjęła gruszkowe wyzwanie. Ciekawy jest dodatek soku jabłkowego do soku gruszkowego, wynosi on bowiem 5%. Udało mi się dowiedzieć, w jakim celu został poczyniony taki zabieg. Chodzi o obniżenie pH soku gruszkowego przez sok jabłkowy. Od niedawna firma produkuje również cydr. Od około miesiąca można go nabyć w sklepach. Ponoć jego receptura pochodzi z XIX wieku…

Czy wobec tego cydr można nazwać nowym produktem na polskim rynku? Następnym cydrem promowanym 20 września był cydr Dzik. Pogawędziłem chwilę z panem Kamilem Mazurukiem. Napój ten dostępny jest w sprzedaży (w butelce 330 ml) od około 3 tygodni. Jednak można go było spróbować wcześniej w wybranych lokalach w Warszawie. Pan Kamil nadmienił, że w swojej ofercie mieli również kegi z perry – gruszkowym odpowiednikiem cydru. Muszę przyznać, że to nie koniec nietypowych stoisk na tym święcie cydru.

Kolejnym bohaterem była firma BioGrim z Wojciechowa (gmina Łaziska). Na tym stoisku pan Grzegorz Maryniowski częstował sokami oraz cydrem, przyznam dość niekonwencjonalną wersją tego napoju, bo z dodatkiem granatu. Nie był on przeznaczony do sprzedaży, ale do wypicia jak najbardziej. Granat nie jest chyba standardowym dodatkiem do cydru? Dlaczego akurat granat? Pan Grzegorz twierdził, że bardzo dobrze poznał ten owoc i jego właściwości (wcześniej zajmował się produkcją soku z granatów), a przez działanie drożdży są one wzmocnione. No cóż, ciekawe, czy taka przefermentowana mieszanka moszczów doczeka się kiedyś komercyjnego odpowiednika…

Na lubelskim spotkaniu obecni byli również sadownicy oraz właściciele gospodarstw agroturystycznych. Według mnie, na uwagę zasługuje fakt, że wśród ich upraw pojawiają się stare odmiany jabłoni, dziś już prawie zapomniane.
Należą do nich np.: Kantówka, Grafsztynek Inflancki, Cesarz Wilhelm, Kosztela, Grochówka. Wśród propagatorów tych starych odmian znajdował się również pan Grzegorz Skubig, reprezentant firmy SkuBig (Annów, gmina Zakrzew). Pan Grzegorz przywiózł ze sobą kompletną instalację do produkcji świeżego soku jabłkowego (od rozdrobnienia owoców aż po etap pasteryzacji i pakowania do przezroczystych worków). Zaprezentowana fabryczka miała moce przerobowe około 450 kg/h.

Jedna z budek przeznaczona została dla firmy Lubsad z Motyczy. Koncentruje ona producentów rolnych, a liczba udziałowców wynosi 107. Lubsad związany jest z uprawą jabłek i gruszek, a także owoców sezonowych. Można było tu również spróbować soków jabłkowych i gruszkowych.

Podczas tego dnia swoje stoisko mieli także naukowcy. Wśród nich znajdowali się pracownicy SGGW z Warszawy, Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie oraz Politechniki Łódzkiej. Można było u nich sprawdzić swoją wrażliwość sensoryczną. Ocenie podlegały zmysły smaku i zapachu. W pierwszym przypadku przeprowadziłem na sobie test na daltonizm smakowy. W tym celu dostaje się 4 naczynia z 4 różnymi mieszaninami. Wśród nich pojawić się mogą roztwory: kwasku cytrynowego, sacharozy (znanej nam z cukierniczki domowej), NaCl (soli kuchennej) oraz kofeiny. Substancje te należało połączyć odpowiednio ze smakami: kwaśnym, słodkim, słonym i gorzkim. Dla utrudnienia, nie każdy z tych smaków musiał się pojawić w zestawie, ale na pewno każda z mieszanin odznaczała się którymś z tych smaków. W czasie drugiego testu musiałem ocenić sprawność mojego nosa. Dostałem do dyspozycji kilka kubeczków, a w nich znajdowały się watki nasączone substancjami zapachowymi. Na kartkę należało wpisać zapach poszczególnych wacików.

Przedstawiciele nauki przygotowali również stanowisko do obserwacji drożdży winiarskich pod mikroskopem, w tym do oceny żywotności tych mikroorganizmów (wykorzystuje się tu specjalny barwnik mikrobiologiczny – błękit metylenowy).

Ale nie samym piciem człowiek żyje, tzn. nie samym cydrem. Na festynie cydrowym towarzyszyły nam również tzw. food trucki, czyli przewoźne budki serwujące jedzenie (zarówno mięsne, jak i słodkie, deserowe np. zapiekane jabłka, naleśniki z jabłkami).

Jak zwykle podczas konsumpcji powstają pewne odpady. Tak też było w tym przypadku. Marka targowa Wzory (Warszawskie Targi Designu) zadbała o przerób zużytych kartonów po cydrze do postaci koszyczków. Dla zainteresowanych dodam, że 6 grudnia 2014 roku odbędzie się już 6. edycja tych targów (w Warszawie). Zaznaczyć należy, że na imprezie jeden z namiotów dedykowany był regionalnym produktom spożywczym (innym niż cydr).

Marka Lubelskie skupia wokół siebie rzeszę producentów z województwa lubelskiego np. dżemu (Materne), miodu pitnego (Apis) i wiele innych. Tym, którzy chcą poznać bliżej markę Lubelskie, radzę odwiedzić stronę internetową www.marka.lubelskie.pl. Na zakończenie całej imprezy, o godzinie 19.00, miało miejsce symboliczne odbicie beczki z młodym cydrem 2014 przez prezesa zarządu Ambry. Towarzyszyli mu w tym także przedstawiciele Prezydenta Miasta Lublina oraz Urzędu Marszałkowskiego. Zaraz po tym nastąpił poczęstunek młodym cydrem. Oczywiście było to przeznaczone dla tych najbardziej wytrwałych, ponieważ wtedy się już ochłodziło i zaczęło brakować naturalnego światła. Jednak na nowo można się było ogrzać w rytmach muzyki koncertu Tymona Tymańskiego i Natalii Przybysz, którzy zagrali w ramach końcówki trasy koncertowej pt. Spragnieni Lata.

W ten sposób pożegnaliśmy lato i pierwsze Lubelskie Święto Młodego Cydru.

 

Adam Ludowski

Dodaj komentarz przez FB