Lubię to!, czyli Lajk podbija polskie serca

Coś się zaczyna dziać na polskim rynku cydrów. W pubie czy sklepie alkoholowym coraz mniejsze zdziwienie wzbudza pytanie: „dostanę cydr?”. Pojawiają się firmy, które za punkt honoru stawiają sobie popularyzację tego trunku w Polsce. Jedną z nich jest młoda spółka, która całkiem niedawno wydała na świat cydr Lajk. O planach firmy rozmawiamy z Kostkiem Wesołowskim i Oskarem Skuteli.

Dlaczego właśnie cydr? Skąd zainteresowanie nim?

Konstanty Wesołowski: Tak naprawdę pomysł zrodził się wiele lat temu w głowie Oskara. Pierwszy raz rzucił ten pomysł jakieś 6-7 lat temu, ale wtedy oczywiście nie było mowy o zrealizowaniu takiego planu. Zresztą rynek, w moim odczuciu, nie był na to gotowy.

Oskar Skuteli: Chyba największą inspiracją był zmarnowany potencjał polskich jabłek. Pamiętam, że pierwszy raz spotkałem się z cydrem wiele lat temu w północnej Hiszpanii. Byłem zachwycony tamtejszą kulturą związaną z piciem lokalnego cydru, jego smakiem i bezpretensjonalną, lekką atmosferą, która towarzyszyła cydrowym imprezom pod gołym niebem.

Lajk promowany jest jako prawdziwy polski cydr. Sama nazwa jednak brzmi raczej obcojęzycznie, podobnie jak widniejące na etykiecie określenie „apple cider”. Jaki jest powód takiego „rozdźwięku”? Plany eksportowe?

O.S.: Trafiła Pani w czuły punkt – nad anglojęzycznym napisem „apple cider” zastanawialiśmy się chyba najdłużej. Wygrało podejście rynkowe. Dawne określenie „jabłecznik” kojarzy się ludziom z szarlotką, natomiast słowo „cydr” z pewnym gatunkiem drzewa… Postawiliśmy na fakt, że Polacy jeżdżą po świecie, próbują nowych rzeczy i zapamiętują obce nazwy. Dzięki temu łatwiej skojarzyć nasz cydr z trunkami poznanymi za granicą. Co do samej nazwy – to jest ona tworem fantazji, ale w założeniu miała sugerować lekkość, prostotę. Zdecydowało brzmienie i krótka, przyjazna wymowa oraz to, że łatwo tę nazwę zapamiętać. Na pewno nie był zamierzeniem żart z angielskiego słowa, choć oczywiście chcemy, żeby nasz cydr był lubiany.

K.W.: Jeśli chodzi o eksport – na razie nic takiego nie planujemy, ale byłoby wspaniale, gdyby nasz cydr doceniono za granicą. Tu na pewno nazwa nie będzie przeszkodą i raczej nie będziemy na siłę narzucać polskiej wymowy.

Do produkcji cydru Lajk wykorzystywane są polskie jabłka. Jakie konkretnie odmiany tworzą jego smak? Z jakiego regionu pochodzą owoce?

O.S.: W Polsce nie ma niestety sadów tworzonych od początku z myślą o produkcji cydru. Dobranie odpowiedniej mieszanki z całego bogactwa polskich jabłek jest chyba największym wyzwaniem dla producenta. Niestety, bardzo trudno jest uzyskać cydr z tradycyjnych polskich odmian jak papierówka czy antonówka, a taki smak marzy nam się najbardziej. W tym momencie wśród używanych przez nas owoców dominują Idaredy, stosunkowo młoda odmiana. Jabłka pochodzą z sadów centralnej Polski. Ale cały czas eksperymentujemy z nowymi mieszankami i naszą ambicją jest uzyskać smak, który będzie rozpoznawalny jako polski cydr.

K.W.: Należy dodać, że w zależności od sezonu proporcja poszczególnych odmian może się nieco różnić. Cydr z jabłek dostępnych jesienią będzie nieco inny niż obecny – to też element specyfiki tego produktu.

W Polsce cydr kojarzy się raczej z napojem dla kobiet. Do wybrania takiej grupy docelowej otwarcie przyznawały się Browary Regionalne Łomża, wprowadzając niedawno na rynek Shade Cider. Czy wy również „celujecie” w kobiety, czy może traktujecie cydr jako napój i dla kobiet, i dla mężczyzn?

K.W.: „Celujemy” w każdego, kto ma dobry gust i nie przepada za sztucznymi „ulepami”. Dlatego nie ubraliśmy butelki w kwiatki i nie odcisnęliśmy naszych zmysłowych ust na kapslach.

O.S.: Choć tu trzeba dodać, że faktycznie dziewczyny sięgają po Lajka nieco częściej, gdyż wiele z nich nie lubi piwa, także zapaćkanego słodkim sokiem malinowym. Ale nie rozdajemy butelek celebrytkom w celu promocji wśród kobiet … W ogóle raczej ich nie rozdajemy. Wierzymy w to, że nasz cydr broni się sam.

Zdradzicie nam swoje plany na przyszłość? Szykujecie w „zanadrzu” poszerzenie oferty o inne rodzaje i smaki cydru?

K.W.: Myślimy o rozwoju, ale na pewno nie chcemy zdradzić oryginalnej koncepcji naturalnego, wytrawnego cydru. Jeśli chodzi o smaki – na pewno zostaniemy przy tradycyjnym jabłku, choć nie wykluczamy drugiej, mniej wytrawnej odmiany.

O.S.: Nie planujemy reklamy z Kasią Cichopek – tyle mogę zdradzić ze swej strony. A na poważnie, to dopiero początek przygody z polskim cydrem i wiele jeszcze przed nami. Ale naszą ambicją jest zawstydzić Anglików i wielkie koncerny i pokazać, że można robić dobry naturalny cydr niebędący wytworem połączonych sił chemików i marketingowców oraz że ludzie potrafią to docenić, a zasada Coca-Coli, czyli „im więcej cukru w litrze, tym lepiej”, jest przeszłością.

Małgorzata Przybyłowicz

Dodaj komentarz przez FB