Lublin zacydrowany antonówką

W ostatni weekend lata starówka w Lublinie została opanowana przez znawców, producentów i stale rosnące rzesze wielbicieli polskiego cydru. Na wzór francuskiego święta młodego wina Beaujolais Nouveau, w Lublinie powstaje nowa tradycja. Była to już druga edycja Święta Młodego Cydru, promującego polski jabłecznik.

 

Ogrom atrakcji czekał na wszystkich, którzy postanowili razem z sadownikami i producentami cydru świętować publiczne otwarcie pierwszej beczki młodego cydru z tegorocznych zbiorów jabłek. Na deskach wybudowanej na rynku w Lublinie sceny, spektakularnie, punktualnie w samo południe otwarto, już po raz drugi w historii, ogromną beczkę. Cydrem poczęstowano wszystkich pełnoletnich zgromadzonych na rynku. Dla nieco młodszych były przygotowane hektolitry świeżo wyciskanych soków z jabłek i wiele innych smakołyków. Każdemu rozdawano również idealnie żółte antonówki, bo to właśnie ten rodzaj jabłek był głównym bohaterem lubelskiego święta.

Hitem imprezy okazała się limitowana seria młodego cydru z samych tylko, właśnie, antonówek. Jabłecznik ten okazał się bardzo charakterystyczny nie tylko w smaku, ale i kolorze. Jest przepięknie złoty, przejrzysty, a jego smak i zapach przywodzą na myśl skojarzenia wpisujące się idealnie w naszą piękną polską jesień. Ten napój naprawdę pachnie sadem, słońcem, wiatrem i ma delikatność babiego lata. Jak podkreślano wielokrotnie podczas całego festiwalu, najlepiej smakuje schłodzony i pity z kieliszka.

Robimy polski cydr

Lubelską starówkę podzielono na kilka stref, każda z nich poświęcona były hasłu przewodniemu wydarzenia, czyli „Wszyscy robimy polski cydr”. W strefie pierwszej, czyli Strefie Jabłek, można było odkryć bogactwo polskich jabłek. Tu mogliśmy dowiedzieć się, z jakich odmian zrobimy najlepszą szarlotkę, a z jakiej może powstać wyśmienity sok lub cydr.

W Strefie Soku można było wziąć udział w teście smaku, jak również porównać smak soku świeżo wyciskanego i tego z koncentratu. Tu też można było wziąć udział w konkursowym rozwiązywaniu krzyżówki poświęconej tematyce okołocydrowej. Przedstawiciele Politechniki Łódzkiej wyczerpująco odpowiadali na pytania dotyczące ich badań na Wydziale Biotechnologii, gdzie proces tworzenia cydrów rozkładany jest na czynniki pierwsze – dosłownie.

W kolejnej, tym razem Strefie Cydru, można było się zaopatrzyć w cydry i różnego rodzaju zacydrowane gadżety: plecaki, torby, bransoletki, szklanki etc. Na stoisku Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru można było podpisać manifest dotyczący rozszerzenia ustawowej definicji cydru i jego ochrony, tak aby cydrem można było nazywać produkty tylko ze świeżego soku, a nie z koncentratu. Akcję można wspierać nadal, rejestrując się na internetowej stronie Zacydrowani.pl.

Wyciskanie jabłka

W każdej ze stref można było otrzymać jabłkową wlepkę, po uzbieraniu trzech takowych można było przystąpić do własnoręcznego wytłaczania soku z jabłek i zamienić go później na cydr. Za wytłoczenie jednego litra soku otrzymywało się litr premierowego Cydru Lubelskiego Antonówka. Wyśmienitego jak już wspominałam, dlatego warto było się pomęczyć przy wytłaczaniu moszczu jabłkowego. Sama również nie odmówiłam sobie przyjemności spróbowania swoich sił w wytłaczaniu moszczu jabłkowego do produkcji cydru, co więcej – wykorzystałam okazję do przeprowadzenia, pod okiem ekspertów z laboratoriów AMBRA S.A., analizy fizykochemicznej całego procesu. Za co otrzymałam dyplom przyznany z okazji Lubelskiego Święta Młodego Cydru, biorąc tym samym czynny udział w akcji „Wszyscy robimy polski cydr”. Musze przyznać, że satysfakcja i zabawa okazała się być niesamowita!

Na rynku nieustannie pracowała również mobilna tłocznia soków, w której można było uzyskać informację o procesie produkcji. Świeżo wyciśnięty sok można było otrzymać po kupieniu pięciu cydrów. Z żalem przyznać trzeba, że nie można było tego soku kupić, a szkoda bo degustacje, nie tylko mnie, narobiły ogromnego smaku na zabranie do domu jego większej ilości. Może za rok…

Zacydrować się

Tegoroczne Święto Młodego Cydru było równocześnie finałem społecznej kampanii na rzecz polskiego naturalnego cydru Zacydrowani.pl, którego „ojcem” jest Lubelskie Stowarzyszenie Miłośników Cydru. Szczerze zachęcam do odwiedzenia strony tak towarzystwa, jak i samej kampanii, która jest niesamowicie pozytywnie-jabłkowo zaprojektowana. Idea stworzenia na Lubelszczyźnie cydrowej Toskanii jest ważnym elementem rozwoju nie tylko regionu, ale i fantastyczną promocją turystyczną i gospodarczą naszego kraju. Dlatego tak ważnym wydaje się być wspieranie i głośne zwracanie uwagi na potrzebę uproszczenia przepisów zezwalających sadownikom na wytwarzanie rzemieślniczych cydrów. Im więcej okazji i miejsc do degustowania cydrów, tym lepiej wyrobimy sobie smak i nie damy się nabrać na zdecydowanie gorszej jakości produkty cydropodobne.

Wiceprezes Lubelskiego Stowarzyszenia Miłośników Cydru Pan Tomasz Solis w rozmowie ze mną podkreślał edukacyjny aspekt całego eventu, kładąc duży nacisk na potrzebę wyrobienia smaku wśród konsumentów – nomen omen – spragnionych polskiego cydru. Dlatego między innymi organizatorzy przygotowali podczas całego wydarzenia warsztaty połączone z degustacją młodych cydrów, które podzielone były na cztery bloki tematyczne. Pierwszy z nich prowadzony był przez panów Tomaszów: Solisa i Lipy, i dotyczył jabłek z Lubelszczyzny. Kolejne dotyczyły produkcji cydru sadowniczego (Artur Dubaj) i cydru domowego (Hieronim Błażejak). Cały moduł warsztatowy kończyły najprzyjemniejsze zajęcia, prowadzone przez pana Wiesława Wysokińskiego, a był to oczywiście panel degustacyjny młodych cydrów.

Oby tak dalej!

Pośród wielu atrakcji i wspólnej biesiady można było wziąć udział w konkursach, warsztatach, laboratorium smaku i obejrzeć wystawy komiksów i graffity, które wzbudzały uśmiech przechodniów zabytkowej części Lublina. Na sporej wielkości makietach jabłek, młodzi artyści zaprezentowali swoje wariacje inspirowane jabłkami. Trzeba przyznać, że twórcy wykazali się kolorową i radosną twórczością, która zarażała i motywowała do własnych kreatywnych działań plastycznych przy tworzeniu swoich własnych Cydrofonów.

Lubelszczyzna rozkwita cydrem – mówi Robert Ogór, Prezes AMBRA S.A, producent Cydru Lubelskiego. I jest to faktem niezaprzeczalnym, że rozkwita cydrem, smakuje i pachnie nim – oby tak dalej!

Organizatorzy zapewniali, ze cydru i jabłek nie zabranie. I nie zabrakło! Wieczór zakończył się finałem najbardziej orzeźwiającej trasy koncertowej o wymownym tytule „Spragnieni lata”. Na placu przy Teatrze im. H. Ch. Andersa wystąpili: Tymon Tymański, Natalia Przybysz, L.U.C, Julia Marcell, Skubas i Xxanaxx.

Kameralny klimat, któremu sprzyja architektoniczny układ lubelskiego rynku sprawił, że cała impreza zachowała rodzinny charakter najbardziej jabłkowego pikniku w Polsce. Serdecznie i z czystym sumieniem mogę polecić wyprawę do Lublina w przyszłym roku. Jestem pewna, że festiwal dzięki wielkiej pasji organizatorów będzie rozkwitał i dojrzewał z każdym rokiem jeszcze smaczniej. Czego serdecznie – Kraina Cydru – wszystkim Zacydrowanym życzy.

Zdjęcia z wydarzenia znajdziecie w galerii.

Zuzanna Zaczek 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz przez FB