Nowy polski cydr – Cider Inn

Lekki, orzeźwiający, w 100 proc. naturalny i – co najważniejsze – z polskim rodowodem. Producenci Cider Inn dużo obiecują, ale jak można się przekonać już po pierwszym łyku trunku – obietnice te spełniają. Jabłecznik wysoko stawia poprzeczkę innym polskim firmom, które chcą pokusić się o własny cydr – i bardzo dobrze. O tym, czy Cider Inn podbije serca Polaków, rozmawiamy z Robertem Sieradzkim.

Skąd pomysł na produkcję cydru?
Robert Sieradzki: Cydr to dotychczas wielki nieobecny na polskim rynku alkoholowym. Ten brak koniecznie trzeba zacząć nadrabiać! Mamy wspaniałe jabłka, mamy społeczeństwo coraz bardziej otwierające się na nowe produkty alkoholowe. Widać to po piwach – najpierw, po 1989 roku, prawie nie było piwa. Potem byliśmy dumni z tego, że wreszcie mamy kilka marek, które smakują nie najgorzej i nawet za granicą możemy się nimi pochwalić, nawet jeżeli tylko w reklamach. Potem zaczęliśmy szukać czegoś więcej. I tak pojawiły się piwa pszeniczne, piwa smakowe, niepasteryzowane, shandy, radlery, marcowe, orkiszowe… Coraz więcej konsumentów szuka dobrych piw lokalnych. To znak, że jesteśmy otwarci na nowości. Z drugiej strony, zaskakująca liczba osób, z którymi rozmawiam, o cydrze wie, lubi, kupuje i pije. Ostatnio brałem udział jako gość specjalny w szkoleniu dla pracowników pewnej korporacji i podzieliłem się z nimi – zresztą grupą świetnych, młodych, dynamicznych ludzi – moją nową inicjatywą. Kilka osób było bardzo zainteresowanych, a nawet okazało się, że dwie piły już cydr na polskiej wsi, wytwarzany lokalnie. Czyli coś się dzieje, coś buzuje. Pierwsze reakcje osób, które piją cydr po raz pierwszy w życiu, kiedy je częstuję, są też obiecujące: „Jakie to dobre! Mmm, pyszne! Gdzie to można kupić?”. No więc widać, że warto.

Na rynku pojawia się coraz więcej polskich cydrów, m.in. cydr Ignaców. Dlaczego konsument powinien sięgnąć właśnie po Cider Inn? Czym odróżnia się od innych dostępnych jabłeczników?
R.S.: Cider Inn jest robiony ze smakiem. Myślimy jakościowo. Chcemy, żeby był smaczny, uczciwie zrobiony i żebyśmy mogli być z niego dumni. Pierwsze reakcje, jak już mówiłem, są bardzo pozytywne. Cieszymy się! Cider Inn jest robiony z polskich jabłek, nie z koncentratu. Używamy do jego produkcji cukru, nie syropu glukozowego. Nie dodajemy do niego wody, chociaż norma dla cydru to przewiduje i wiele cydrów jest po prostu rozwodnionych. Cider Inn nie zawiera siarczynów. Nie jest też pasteryzowany. To wszystko przekłada się na wyjątkowy smak. Jak mówimy: głębszy w przypadku wariantu 4,5%, oraz dwa razy głębszy w przypadku wariantu 7%. Uważamy, że to świetnie, kiedy pojawiają się nowe, jakościowe, polskie cydry, które wzbogacają nasz początkujący cydrowy rynek. Gorzej z tymi, które są obliczone na jak najniższe koszty produkcji i najwyższy zarobek, z uszczerbkiem na jakości. Kiedy ktoś spróbuje takiego słabej jakości trunku, może się zniechęcić do całej kategorii. Tego się trochę obawiamy.

Jak ocenia Pan ostatnie zmiany prawne, których celem było stworzenie dogodnych warunków do produkcji cydru? Ułatwiły ruszenie z działalnością czy wręcz przeciwnie?
R. S.: Warunki prawne do produkcji cydru to na razie wielki misz-masz. Z jednej strony to dobrze, że jest niższa akcyza na słabszy cydr. Z drugiej strony – można mieć wątpliwości. Niezależnie od zawartości alkoholu, cydry powinny mieć jedno, konsekwentne prawo. Nie chcę narzekać, ale na pewno mogłoby być lepiej. Państwu powinno zależeć, aby wypromować cydr jako jeden z narodowych produktów, powstający z najlepszych na świecie – polskich! – jabłek. Oczywiście, państwu powinno zależeć także na tym, aby wpływy do budżetu były wysokie. Jednak nie przez wysokość akcyzy. Niech rośnie produkcja cydru, naturalnie wspomagana jasnym i prostym prawem. W ten sposób i wpływy do budżetu będą wyższe, a obywatele szczęśliwi, że mają coś lokalnego, pysznego, z czego można czerpać nie tylko głębszy łyk, ale i dumę.

Ostatnio dużo się mówi o tym, że cydr ma szanse na zagarnięcie nieco rynku innym alkoholom, głównie piwom. Co Pan o tym sądzi? Czy rzeczywiście cydr może zawładnąć sercami Polaków?
R. S.: Polacy są spragnieni nowości. Cydr doskonale odpowiada na to zapotrzebowanie. Jest doskonałą alternatywą zarówno dla piwa, jak i dla wina. Widać to świetnie po tym, jak pije się cydr w Polsce: jedni sięgają po kieliszki do szampana, drudzy po pokale piwne. Ja osobiście bardzo lubię cydr w pokalu, lany bezpośrednio na lód. Chociaż słyszałem też opinię, że to barbarzyństwo… Ale co kto lubi! Byłoby świetnie, gdyby rynku cydrów nie zdominowały tanie, niezbyt smaczne i niskie jakościowo „cydry”. Ktoś, kto spróbuje takiego specjału, może potem mieć uraz do cydrów w ogóle, sądząc, że tak właśnie smakują, podczas gdy cydr to naprawdę świetny napój. Smaczny i odświeżający. Można się spodziewać, że Polacy przekonają się do niego.

Jakie są dalsze plany?
R. S.: Najbliższe plany to przede wszystkim rozwój dystrybucji. Skoro Cider Inn smakuje, należy dostarczyć go jak największej liczbie konsumentów. I komunikować im zalety cydru, jak i samego Cider Inn w szczególności. Tak widzimy nasze zadanie. Mrówcza praca, która przyniesie fascynujące efekty, oraz myślenie i działanie z wyobraźnią, które przyniosą nowe cydrowe propozycje dla coraz szerszej rzeszy entuzjastów.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Przybyłowicz-Nowak

Dodaj komentarz przez FB