Old Rosie Cloudy Scrumpy

Mniejsi i więksi producenci cydru przeganiają się w coraz to wymyślniejszych nazwach dla swoich produktów. Westons, jako firma z tradycjami, postanowiła swój cydr nazwać Old Rosie na cześć traktora, który przez wiele lat służył rodzinie z Herefordshire. W dodatku, aby tej tradycji było jak najwięcej, Old Rosie jest jabłecznikiem w typie „scrumpy”, czyli najbardziej naturalnym, jakim tylko się da. Oczywiście w teorii.

Należy się zastanawiać, czy Westons jest nam naprawdę w stanie zapewnić niefiltrowany, niepasteryzowany produkt, który będąc już w butelkach wciąż dojrzewa i ma bardzo krótką datę ważności. Mnie się wydaje, że jest (bo w zasadzie każdy chyba jest), ale będąc producentem na taką masową skalę, nad pewnymi sprawami trzeba przejść do porządku dziennego. O ile jeszcze na terenie Wielkiej Brytanii jest szansa na dystrybucję takiego prawdziwego „scrumpy”, to niestety dalszy eksport nie wchodzi w grę. Czym więc w takim razie jest Old Rosie? Wbrew nazwie nie jest to „scrumpy”. Bardzo mi przykro, ale po prostu nie. Old Rosie jest tak jak każdy cydr Westons filtrowany, pasteryzowany, a dopiero później dodane zostają do niego martwe drożdże. Cydr nie pracuje w butelce, a dwuletnia data ważności mówi sama za siebie. Jest to oszustwo, ale z drugiej strony jest to jedyny cydr, który może wam przynajmniej dać posmak scrumpy i tego, co tracimy, mieszkając w Polsce.

Jak bardzo przekłamany przez firmę by Old Rosie nie był, to muszę przyznać, że jest to cydr ze swoim unikalnym charakterem. Nie jest to tak, że Westons wzięli Stowford Press, dodali do niego trochę drożdży i myślą, że zarobią na tym grube pieniądze. Prawda o Old Rosie jest zupełnie inna.

Przede wszystkim już zwraca uwagę sama butelka – przezroczysta! Nareszcie można zobaczyć kolor trunku jeszcze przed przelaniem go do szklanki. A że jest on taki właśnie jak w nazwie czyli „cloudy”, to stanowi widok wielce przyjemny. Zaś po odkapslowaniu zaczyna się unosić subtelny zapach drożdży. Wszyscy, którzy na samą myśl o tym odwracają się z niesmakiem, mogą już dalej nie czytać i wrócić do Rekorderlinga:)

Kolejną unikalną rzeczą w przypadku Old Rosie jest sam smak. Jak na cydr z zachodniej Anglii, to tanin jest w nim stosunkowo mało i występują tylko podczas picia. Poza nimi dominuje nieco kwaśny smak (ale to chyba zasługa dodania kwasku jabłkowego, a nie użytych owoców), a następnie alkohol i bardzo delikatna słodycz, potrzebna do dobrego zbalansowania. Posmak jest również kwaskowaty i drożdżowy. Brakuje mu tanin, choć sprawdza się. Jest to zdecydowanie inny smak, od tego, do którego przyzwyczaił mnie Westons. Ale w żadnym wypadku mnie nie zawiódł, a wręcz pozytywnie zaskoczył. Gdyby dodać mu nieco goryczki, zbliżyłby się zapewne w smaku do francuskiego Artisanal Le Brun.

Zastanawia mnie natomiast fakt, że Old Rosie jest dość mocno gazowany. Żadne scrumpy takie nie jest. Panowie z Westons poszaleli nieźle z dwutlenkiem węgla i cydr musi długo postać, żeby się choć trochę wygazować.

Żaden z niego „lightly carbonated”! Old Rosie to naprawdę bardzo smaczny i – dzięki kwaśnemu charakterowi – orzeźwiający cydr. Jest nietypowy, choć jak to pisałem wyżej, nieco oszukany. Ale niezależnie od tego czy można go nazwać „scrumpy” czy też nie, jest po prostu dobry. Nie będzie to jednak jabłecznik dla wszystkich i nie polecam go ludziom, którzy dopiero zaczynają próbować różne cydry.

Dla wszystkich tych, którzy „przerobili” już cały dostępny w Polsce asortyment Westons, Old Rosie to lekcja obowiązkowa. Natomiast jeśli chcecie spróbować, czym jest tak naprawdę „scrumpy”, to raczej bez wizyty w UK się nie obędzie.

Nazwa: Old Rosie
Producent: Westons
Kraj pochodzenia: Wielka Brytania (Anglia)
Smak: 75/100
Kolor: 78/100
Gazowany: bardzo
Klarowany: bardzo
Butelka: 500ml
Alkohol: 7,3%
Duży plus: brak
Duży minus: brak
Ogółem – 76/100

Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB