Strongbow

Choć zwykle jestem dość podejrzliwy wobec wszelkich sondaży i statystyk, te dotyczące sprzedaży cydru na świecie wydają się być nieubłagane – najpopularniejszym jabłecznikiem na świecie jest Strongbow (w samej Wielkiej Brytanii jego sprzedaż to ponad 20% całego cydrowego rynku), wyprodukowany przez firmę Bulmers.

Nawet Phil Campbell, gitarzysta z mojego ulubionego Motorhead’a pokazuje się z nim chętnie i często. Ja osobiście już po raz drugi staram się rozgryźć, a może raczej przełknąć fenomen tego trunku. Co o takim cydrze jak Strongbow wiadomo już na pierwszy rzut oka?

Jak nietrudno się domyśleć, produkowany jest za pomocą tak zwanych „nowoczesnych metod”, co znaczy tyle, że robiony jest na bazie koncentratu, słodzika i różnego rodzaju innych niezbyt naturalnych dodatków. Choć w internecie można znaleźć informacje o tym, że Strongbow powstał z mieszanki ponad pięćdziesięciu gatunków jabłek (w tym także deserowych), to jednak producent nie chwali się składem na etykiecie. Szkoda, bo mogłaby to być naprawdę fascynująca lektura!

Zostawmy te małe uszczypliwości. Założenie jakie przyjąłem przed degustacją Strongbow’a brzmiało: „skoro jest tak popularny, to nie może być taki zły”. Bo oczywiście punkty ujemne za produkcję to jedno, ale smak to zupełnie co innego. Kolor nie jest zbyt optymistyczny. Lekko słomkowy nie sprawia dobrego wrażenia na początek. Podobnie zresztą jak złowrogi syk, jaki się dobywa z puszki, ale już przywykłem, że te najpopularniejsze cydry są najbardziej gazowane. Przynajmniej zapach jest cydrowy! Może nie jest jakiś super intensywny, ale nie jest to sok ani tym bardziej landrynki. Smak niestety do bogatych nie należy. Pełni tanin nie oczekiwałem, ale zdziwiło mnie, że Strongbow jest dość kwaśny, a słodycz jest ukryta na drugim planie. Nie takiego smaku się spodziewałem, ale najwyraźniej większość wielbicieli cydru preferuje kwaśność ponad słodycz czy gorycz. Ta socjologiczna myśl nie odwróciła mojej uwagi od dwóch rzeczy. Po pierwsze, Strongbow jest za bardzo wodnisty, aby mógł zachować w pełni nawet swój kwaśny charakter, a po drugie, to posmak, który jest bardzo krótki i niezbyt intensywny. Na plus wychodzi mu jednak to, że pojawiają się w nim przyjemne taniny, które pozwalają nawet przez tę chwilę porozkoszować się jabłkami.

Wychodzi na to, że chyba nigdy nie odgadnę, dlaczego to akurat Stronbgow stał się tak popularny na całym świecie. Fakt, że jest nieco tańszy niż choćby Bulmers Original, ale o ile mniej smaczny! Nie można zresztą pominąć faktu, że produkowany w podobny sposób co Strongbow, a przecież o wiele lepszy jest Blackthorn, który plasuje się w podobnym przedziale cenowym. Być może chodzi o to, że Strongbow jest dosłownie wszędzie – w pubach, supemarketach, wakacyjnych kurortach – przez co jest najłatwiej dostępny. Marketingowcy Heineken’a (do której to firmy należy obecnie Bulmers) wykonali kawał solidnej roboty. Szkoda, że nie uczynili tego z jakimś lepszym gatunkowo cydrem.

Nazwa: Strongbow
Producent: Bulmers
Kraj pochodzenia: Wielka Brytania (Anglia)
Smak: 43/100
Kolor: 45/100
Gazowany: bardzo
Klarowany: bardzo
Puszka: 500 ml
Alkohol: 5,3%
Duży plus: brak
Duży minus: brak
Ogółem – 44/100

Rafał Ziemba

Dodaj komentarz przez FB