W grójeckim sadzie

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Mamy i kaszubskie truskawki, i zakopiańskiego oscypka, i – przede wszystkim – grójeckie jabłka. Smaczne, zdrowe i rumiane… Nie bez przyczyny owoce z grójeckich sadów uchodzą, zarówno w kraju, jak i w Europie, za najlepsze. Dlaczego to właśnie tutaj powstało „jabłkowe zagłębie”?

Aby poznać początki upraw jabłoni na tych terenach, musimy cofnąć się w czasie o 500 lat. Wtedy to pod panowaniem królowej Bony znalazły się znaczne obszary Grójecczyzny, a ona sama łaskawie obdzielała przywilejami lokalnych ogrodników. Już w XX wieku, a więc ponad 300 lat później, swoją działalność rozpoczęli instruktorzy sadownictwa, a wśród nich Witalis Urbanowicz, autor swoistego dekalogu sadownika. Radził on między innymi: „Czcij i szanuj drzewko owocowe, bo w niem jest przyszłość kraju. Ty, bracie, będziesz miał setki za owoc, a kraj miliony i miliardy” oraz „Nie zabijaj ogrodnictwa i nie zniechęcaj innych do niego, byle jak hodując byle jakie szczepy”.

Po II wojnie światowej zainteresowano się sadownictwem z bardziej naukowego punktu widzenia, czego wyrazem było założenie z inicjatywy profesora Szczepana Pieniążka Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa. Obecnie ciężko wyobrazić sobie Grójecczyznę bez jabłoniowych sadów, których owoce stanowią blisko 40% krajowych zbiorów jabłek. Na taki stan rzeczy wpływ miała nie tylko historia regionu, ale i sprzyjające warunki naturalne – glebowe i klimatyczne. Wspomnieć należy o panującym tu specyficznym mikroklimacie, który charakteryzuje się nocnym spadkiem temperatur do poziomu 0°C w okresie poprzedzającym zbiory (wrzesień, październik). To wszystko sprawia, że grójeckie jabłka wyróżniają się większą kwasowością (o około 5% w porównaniu do odmian hodowanych w innych regionach) i bardziej intensywnym wybarwieniem .

Niestety, Polacy coraz chętniej „zdradzają” jabłka z bardziej egzotycznymi owocami. Jak podaje Portal Spożywczy, spożycie jabłek w Polsce spadło z 22 kg do 16 kg rocznie na osobę. W działalność mającą na celu odwrócenie tego niekorzystnego trendu i promocję jabłek z Grójca angażuje się lokalna społeczność i sadownicy. Każdego roku organizowane jest Święto Kwitnących Jabłoni i Ogólnopolskie Spotkanie Sadowników, a od niedawna wybierane jest Największe Jabłko Powiatu Grójeckiego – w 2010 roku to zaszczytne miano przypadło Antonówce o wadze 886 g i obwodzie 43 cm. O tym, że jabłka to nasz „skarb narodowy” przekonana jest Ewa Mróz, właścicielka Sadów Mrozea, współtworzących niezwykły krajobraz Grójecczyzny.

Historia uprawy jabłoni przez Pani rodzinę ma już ponad 100 lat. Jak wyglądały początki Sadów Mrozea?
Ewa Mróz: Tradycje produkcji sadowniczej w naszej rodzinie sięgają początków XX wieku. Pierwsze sady w gospodarstwie sadzili mój pradziadek Jan ( 1882-1977) ze strony taty oraz mój dziadek Konstanty (1896- 1984) ze strony mamy. Ponieważ rodzice pobrali się przez tzw. „miedzę”, więc tradycje sadownicze mamy z każdej strony. W tamtych czasach sady były sadzone na działkach najbliższych domostwom. Czy to wynikało ze szczególnej opieki, jaką był sad otoczony? Nie wiem, ale myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Ja ze swojego dzieciństwa pamiętam te sady z ogromnymi, jak dla mnie – dziecka, drzewami. W środku sadu rosło największe drzewo – Kosztela. Była ogromna. Z siostrami nie mogłyśmy objąć jej rękami. Ale ten sad rósł w naszym gospodarstwie chyba tylko z sentymentu dziadka. Na działkach odległych od domu był już typowy, jak na tamte czasy, sad produkcyjny.

Jakie odmiany jabłoni są obecnie uprawiane w Sadach Mrozea?
E.M.: Kiedyś w naszych sadach rosły odmiany McIntosh, Malinowa, Landsberska, Boiken itp. Obecnie wraz z mężem prowadzimy 26 ha gospodarstwo, z czego sady zajmują około 20 ha. Większość to jabłonie, 2 ha śliw, około 0,8 ha wiśni i 0,5 ha grusz. Uprawiamy następujące odmiany jabłoni: Ligol, Szampion, grupa Jonagoldów, Golden Delicious, Idared, Gala, Celeste, Sunrise, Lobo oraz Elstar. Obecnie wprowadzamy także nową odmianę – Honey Crisp. Pracujemy zgodnie z zasadami „Dobrej praktyki sadowniczej”, a więc nasze owoce są zdrowe i wyjątkowo smaczne, co potwierdza każdy, kto choć raz spróbował naszego jabłka. Jak twierdzą liczni znajomi – „coś w tych jabłkach jest”. Ja myślę, że zaangażowanie i serce, jakie wkładamy w nasz sad, to jest to „coś”.

Ile wynosi średnia roczna wielkość zbiorów? Zdarzają się ‚chudsze’ lata?
E.M.: Wielkość zbiorów w kolejnych latach jest bardzo zmienna, ponieważ bezpośrednio zależy od warunków pogodowych. Standardowo przyjmuje się jako pełny plon z hektara 30 ton owoców. Jednak granice są dużo większe, bo od zera w przypadku nieprzewidzianych okoliczności, zwykle pogodowych, nawet do 60 ton z hektara. Mając warsztat pracy pod tzw. „chmurką”, zawsze jesteśmy zależni od czynników, na które nie mamy wpływu. A w ostatnich latach pogoda nas nie rozpieszczała, a to wiosenne przymrozki uszkadzające kwiaty, a to susza, to znowu niekończące się opady deszczu powodujące słabe zawiązywanie owoców oraz zamieranie drzew czy znowu mroźne zimy uszkadzające pąki kwiatowe czy też całe drzewa. Ostatni pełny plon zebraliśmy cztery lata temu, a więc lata „chude” zdarzają się nazbyt często.

Gdzie trafiają jabłka z Sadów Mrozea? Można je kupić tylko na lokalnym rynku czy sprzedawane są także poza grójeckim regionem?
E.M.: Większość naszych owoców jest sprzedawana na eksport na wschód i to tamtejsi konsumenci mogą się delektować ich smakiem. Mamy również odbiorców na rynku krajowym i tu nasze jabłka trafiają do Gdańska i do Kielc.

Grójecczyzna słynie z sadów jabłoniowych, jednak wciąż nie jest utrwalony wizerunek tych okolic jako polskiej – czy tym bardziej europejskiej – stolicy jabłek. Angażują się Państwo w jakieś działania mające na celu promocję regionu?
E.M.: Rzeczywiście nasz region i jego produkt – jabłko nie jest w żaden sposób sensownie promowany. Do konsumentów dociera niewiele informacji na temat wartości zdrowotnych jabłek czy też tak po prostu na temat tego, co to jest dojrzałość konsumpcyjna, jakie odmiany w danym momencie są najsmaczniejsze, do czego używać jabłek w kuchni itp. My niestety nie mamy wpływu na szeroką promocję grójeckiego sadownictwa i jabłek, ale na miarę naszych skromnych możliwości angażujemy się w działania promocyjne. Aktywnie działamy w Stowarzyszeniu Rozwoju Wsi Kozietuły i Okolic. Stowarzyszenie jest pomysłodawcą i organizatorem konkursu „Największe Jabłko Powiatu Grójeckiego” oraz tzw. dożynek jabłkowych Jabłonalia, których nadrzędnym celem jest promocja polskich produktów regionalnych (w naszym konkursie jest to jabłko z powiatu grójeckiego), propagowanie wiedzy na temat tradycji polskiego sadownictwa oraz kształtowanie wiedzy w społeczeństwie na temat walorów polskich owoców, co przyczyni się do wzrostu ich spożycia. Pośredni cel to budowanie świadomości konsumentów o walorach jabłek i innych polskich owoców, kształtowanie nawyków zdrowego żywienia, dostarczanie niezbędnych informacji zachęcających do konsumpcji oraz utrwalenie pozytywnego wizerunku branży sadowniczej i jej produktów, które charakteryzują się naturalnością i wysokimi wartościami odżywczymi. Chcemy, aby poszukiwanie największego owocu w sadzie budowało więzi rodzinne oraz wzbudzało zainteresowanie dzieci i młodzieży pracą ich rodziców.

Zajmują się Państwo nie tylko uprawą jabłek, ale i produkcją nieklarowanego soku jabłkowego. Jakie są zalety takiego soku i gdzie można go spróbować?
E.M.: Sok jabłkowy produkujemy tylko na własne potrzeby, no i dla obdarowania znajomych. Taki sok tłoczymy z naszych jabłek w firmie, która usługowo zajmuje się tłoczeniem nieklarowanych soków. Jest to 100% sok jabłkowy bez żadnych dodatków czy „poprawiaczy”. Sok po wytłoczeniu jest jedynie pasteryzowany i na tym koniec, a więc jest zdrowy, smaczny i wyjątkowy, tak jak nasze jabłka. W zależności od tego, z jakiej odmiany jabłek jest wytłoczony, może być mniej lub bardziej słodki, ciemniejszy lub jaśniejszy, bardziej kwaskowy itd. Ten sok, tak jak wino, w każdym roku będzie inny, bo ta sama odmiana jabłek w każdym roku inaczej smakuje. Moje dzieci już nie mogą się doczekać soku, bo ten z ubiegłego sezonu już dawno się skończył. Gdzie można go spróbować? W niektórych sklepach można już spotkać takie soki. Trzeba dobrze poszukać. Nie wiem natomiast, czy są one tak oznaczone, aby każdy mógł wybrać ten dla siebie najlepszy. My myślimy o stworzeniu takiego przydomowego sklepu z naszymi produktami, ale to dopiero plany.

Z jabłek pochodzących z Sadów Mrozea powstało już wino. Doczekamy się może cydru?
E.M.: Tak. Mój szwagier, hobbysta, robi wina z jabłek i całkiem dobrze mu to wychodzi. I w tym przypadku w zależności od użytej odmiany efekty są zróżnicowane. Myślimy o zrobieniu cydru trochę z ciekawości, co nam wyjdzie, a trochę dla zdobycia kolejnego doświadczenia.

Wielbiciele jabłek z pewnością chcieliby odwiedzić Państwa sad. Jest taka możliwość?
E.M.: W ramach promocji naszych owoców, które zamierzamy oferować konsumentom drogą internetową, planujemy umożliwienie odwiedzenia naszego sadu. Obecnie nie jesteśmy jeszcze na to gotowi ze względów organizacyjnych. Ale myślę, że wkrótce zaprosimy chętnych do naszego gospodarstwa. Na podstawie wniosku Stowarzyszenia Sady Grójeckie o rejestrację produktu „jabłka grójeckie”

Małgorzata Przybyłowicz

Dodaj komentarz przez FB